Ser zgliwiały zasmażany

Zupełnie niedobreNiezbyt dobrePrzeciętneDobreBardzo dobre (Głosów: 1, wynik: 5,00 na 5)
Loading...

Dziś będzie coś paskud­nie, ohyd­nie wręcz cuch­ną­ce­go i smacz­ne­go zara­zem. Ser zgli­wia­ły, bo o nim tutaj mowa, to przy­smak, któ­re­go recep­tu­ra prze­ka­zy­wa­na z dzia­da pra­dzia­da, docze­ka­ła się mojej adap­ta­cji. Zatkaj­cie nosy, uszy i inne otwo­ry fizjo­lo­gicz­ne, bo smród będzie dzi­siaj nie­ziem­ski i zabie­ra­my się do robo­ty.

Cały amba­ras w zdo­by­ciu odpo­wied­nie­go sera. Ser prze­zna­czo­ny na zgli­wie­nie musi posia­dać odpo­wied­nią mikro­flo­rę i nie­ste­ty ser dostęp­ny w kost­kach zupeł­nie się do tego celu nie nada­je. Pole­cam spa­cer na naj­bliż­szy targ, albo wizy­tę u zaprzy­jaź­nio­nej “baby” i kup­no sera “eko­lo­gicz­ne­go”, że tak to nazwę. Nie­ste­ty nie każ­dy się nada, bo nie­któ­re sery pod­czas gli­wie­nia robią się po pro­stu gorz­kie. War­to cier­pli­wie szu­kać bo sma­ko­łyk jest wart zacho­du.

Składniki na ser zgliwiały

  • 200 — 300 g domo­we­go twa­ro­gu,
  • 1 czu­ba­ta łyż­ka masła,
  • 2–3 jaj­ka,
  • 1 pła­ska łyżecz­ka kmin­ku (całe­go),
  • szczyp­ta soli.

Jak widzi­cie skład­ni­ków na ser zgli­wia­ły zbyt wie­le nie ma. Twa­róg roz­kru­sza­my i zosta­wia­my do zgli­wie­nia w szkla­nym lub cera­micz­nym pojem­ni­ku, przy­kry­wa­jąc go szczel­nie gęstą gazą lub szmat­ką. Moż­na obwią­zać gum­ką. Raczej nie uży­wa­my pojem­ni­ków z two­rzy­wa sztucz­ne­go, ponie­waż przej­dą zapa­chem i będzie bar­dzo cięż­ko je domyć. Ser zosta­wia­my w tem­pe­ra­tu­rze poko­jo­wej przez co naj­mniej 3 dni. Już dru­gie­go dnia ser powi­nien zacząć lek­ko pod­śmier­dy­wać. Jeśli chce­my, może­my go codzien­nie prze­mie­szać, wte­dy ser rów­no­mier­niej się ugli­wi.

Trze­cie­go dnia (lub póź­niej, jeśli woli­my bar­dziej śmier­dzą­cy) ubie­ra­my maskę prze­ciw­ga­zo­wą i zgli­wia­ły ser sma­ży­my powo­li na maśle, aż do cał­ko­wi­te­go roz­pusz­cze­nia gru­dek. Doda­je­my kmi­nek, przy­pra­wia­my solą i sma­ży­my jesz­cze ze dwie minut­ki. Wbi­ja­my jaj­ka i dokład­nie wszyst­ko mie­sza­my aby uzy­skać jed­no­rod­ną, kle­istą kon­sy­sten­cję. Ser zgli­wia­ły zasma­ża­my do ścię­cia się jajek i zgęst­nie­nia cało­ści.

Zasmazany ser zgliwialy

Jesz­cze gorą­cy nakła­da­my na krom­ki świe­że­go chle­ba i wci­na­my. Moż­na go prze­cho­wy­wać w lodów­ce przez ok. 24 h i odgrze­wać w mikro­fa­lów­ce na nie­zbyt dużej mocy. Smacz­ne­go! 🙂

Inni trafili tutaj szukając

  • jak zgli­wić ser
  • ser zgli­wia­ly
  • ser zgli­wia­ly sma­zo­ny
  • ser zgli­wia­ły
Tagi: ,
8 comments on “Ser zgliwiały zasmażany
  1. Dana napisał(a):

    fak­tycz­nie ser jest przepyszny,w mojej rodzi­nie odkad pamie­tam robi­ła go moja babcia,póżniej mama a ja bar­dzo rzad­ko ponie­waż cięż­ko teraz dostać dobry ser taki któ­ry zgliwieje,można doda­wać tez inne dodat­ki np.wysmazone skwarki,czosnek lub tez pod­sma­zo­na wcze­śniej cebul­kę-kto co lubi,w kaz­dym razie cokol­wiek doda­my ser jest PYCHA.

    • kcal napisał(a):

      O! Z cebul­ką jesz­cze nie pró­bo­wa­łem — zro­bię taki wyna­la­zek następ­nym razem 🙂 Naj­pierw zasma­żę cebu­lę, a na to wrzu­cę twa­róg i póź­niej jaj­ka. Nie wiem tyl­ko czy doda­wać kmi­nek, bo ma inten­syw­ny aro­mat i może stłu­mić smak cebul­ki. Z dru­giej stro­ny ser zgli­wia­ły jest dość cięż­ko­straw­ny, więc doda­tek kmin­ku chy­ba by się przy­dał.

  2. Dana napisał(a):

    kmi­nek jak naj­bar­dziej do cebul­ki i maje­ra­nek oczywiście,zazdroszczę bo nie mam gdzie kupić takie­go ser­ka.
    Jak swe­go cza­su nosi­łam go do pra­cy to kole­żan­ki mówi­ły że to ser z pewe­xu ale żad­na nie chcia­ła zro­bić pew­nie ze wzglę­du na spo­sób przy­go­to­wa­nia:-))
    Pozdra­wiam.

  3. Soda+Woda napisał(a):

    Każ­dy ser zgli­wie­je, jeże­li posy­pie się go po całej powierzch­ni choć­by odro­bi­ną sody. Następ­ne­go dnia ser moż­na wymie­szać, powtór­nie roz­pro­wa­dzić po powierzch­ni naczy­nia i zno­wu lek­ko opró­szyć sodą, zosta­wia­jąc na kolej­ny dzień. I potem przez dwa dni w zasa­dzie już wystar­czy tyl­ko go raz dzien­nie prze­mie­szac i roz­pro­wa­dzić bez doda­wa­nia sody.

    • kcal napisał(a):

      Dzię­ki za tę cen­ną pora­dę. Wypró­bu­ję nie­ba­wem, bo wszy­scy w domu są wiel­ki­mi fana­mi sma­żo­ne­go sera zgli­wia­łe­go, a Twój spo­sób wie­le by uła­twił 🙂

  4. Sylwia napisał(a):

    A ja mam pyta­nie odno­śnie zapa­chu gli­wie­ją­ce­go twa­ro­gu. Posta­no­wi­łam zro­bić na pró­bę taki topio­ny serek i kupi­łam zwy­kły pacz­ko­wa­ny twa­róg. Zosta­wi­lam go w temp. poko­jo­wej 2 dni temu i zapach zro­bił się bar­dzo kwa­śny, taki pra­wie octo­wy, w sam raz dla muszek owo­có­wek. Jak dla mnie to bar­dziej pro­ces fer­men­ta­cji twa­ro­gu. W kon­sy­sten­cji teraz jest nie­co bar­dziej zbi­ty, gład­szy, ale tez czę­sto go mie­szam. Czy tak być powin­no i pro­ces gli­wie­nia idzie w dobrym kie­run­ku? Nie wiem jak osta­tecz­nie powi­nien sma­ko­wać i pach­nieć taki serek, nigdy nie robi­łam. Z kolei inny prze­pis z sodą i świe­żym twa­ro­giem juz wypró­bo­wa­łam i jak dla mnie jest to zbyt deli­kat­ny smak, taki mało sero­wy.

    • kcal napisał(a):

      Zapach gli­wie­ją­ce­go sera nie powi­nien być octo­wy i z twa­ro­giem nie­ste­ty poszło coś nie tak 🙁 Smród powi­nien być nie­ziem­ski — coś pomię­dzy prze­po­co­ny­mi skar­pe­ta­mi a goto­wa­ną kapu­stą — ale na pew­no ser nie powi­nien pach­nieć octem. Z twa­ro­gów ze skle­pu nigdy nie uda­ło mi się zro­bić sera zgli­wia­łe­go, ponie­waż za każ­dym razem zapach był nie taki jak powi­nien, wła­śnie taki kwa­sko­wy. Po zasma­że­niu ser był gorz­ki i nie­smacz­ny.

  5. Sylwia napisał(a):

    Dzię­ku­ję za szyb­ką odpo­wiedź 🙂 Po 3 dniach z cie­ka­wo­ści doda­łam sody do twa­ro­gu i pod­grza­łam — ser zgli­wiał itd. Gorz­ki nie był, zapach a la ser ple­śnio­wy typu lazur, ale z kwa­sko­wa­tą nutą. Wyrzu­ci­łam… Może kie­dyś jesz­cze spró­bu­ję, ale już z domo­we­go twa­ro­gu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

* Przeczytaj poniższą treść i wyraź zgodę, aby dodać komentarz.

*

Rozumiem i zgadzam się.