Fasolka po bretońsku

Zupełnie niedobreNiezbyt dobrePrzeciętneDobreBardzo dobre (Głosów: 2, wynik: 5,00 na 5)
Loading...

Fasol­ka po bre­toń­sku to danie, któ­re­go dzi­siaj raczej nie zje­cie, ale jeśli już, zaraz zabie­rze­cie się za przy­go­to­wy­wa­nie, to naj­lep­sza zacznie być poju­trze, a feno­me­nal­na po kil­ku dniach.

Cały amba­ras w przy­go­to­wy­wa­niu fasol­ki po bre­toń­sku, tkwi w tym, że fasol­ka sma­ku nabie­ra im dłu­żej leży. Oczy­wi­ście bez prze­sa­dy. Ta wyjąt­ko­wo sycą­ca potra­wa skła­da się w głów­nej mie­rze z bia­łej faso­li (pole­cam ogrom­ne nasio­na Pięk­ne­go Jasia), mię­sa w for­mie wędlin i wędzo­nek oraz wody.

Składniki na fasolkę po bretońsku

  • 800 g suszo­nej fasoli,
  • 500 g kieł­ba­sy (Pod­wa­wel­skiej, Ślą­skiej, Zwy­czaj­nej, itp.),
  • 250 g wędzo­ne­go, parzo­ne­go boczku,
  • 200–400 g kon­cen­tra­tu pomi­do­ro­we­go (1–2 słoiczki),
  • 4 prze­cięt­ne cebule,
  • 3 liście laurowe,
  • 4 owo­ce zie­la angielskiego,
  • 6 łyże­czek warzywka,
  • 1 czu­ba­ta łyżecz­ka kminku,
  • 3 łyż­ki majeranku,
  • świe­żo mie­lo­ny, czar­ny pieprz oraz przy­pra­wa Maggi.

Suchą faso­lę płu­cze­my, zale­wa­my 2x więk­szą ilo­ścią wody i zosta­wia­my do namo­cze­nia przez ok. 12h. Jak zale­je­my wie­czo­rem, to rano następ­ne­go dnia może­my goto­wać. Wodę z mocze­nia wyle­wa­my, fasol­kę zale­wa­my świe­żą wodą, tak aby była przy­kry­ta, doda­je­my przy­pra­wy (liście lau­ro­we, zie­le angiel­skie, kmi­nek, warzyw­ko) i gotu­je­my na wol­nym ogniu do mięk­ko­ści od cza­su do cza­su mie­sza­jąc. Praw­do­po­dob­nie w trak­cie goto­wa­nia trze­ba będzie dolać nie­co wody.

W mię­dzy­cza­sie cebu­lę, kieł­ba­sę i boczek kro­imy w gru­bą kost­kę i pod­sma­ża­my rów­no­mier­nie na patel­ni, czę­sto mie­sza­jąc. Może­my pod­lać nie­co ole­jem, choć wędli­ny same pusz­czą dość spo­ro tłusz­czu pod­czas sma­że­nia, więc nie jest to niezbędne.

Gdy fasol­ka jest już pra­wie ugo­to­wa­na (mięk­ka, ale jesz­cze ziar­ni­ście roz­sy­pu­je się po nagry­zie­niu) wycią­ga­my z garn­ka ok. 1–2 szkla­nek zia­ren, porząd­nie roz­gnia­ta­my lub blen­du­je­my (z nie­wiel­ką ilo­ścią wody lub wywa­ru) i doda­je­my z powro­tem. Doda­je­my też pod­sma­żo­ne wędli­ny z cebul­ką, kon­cen­trat pomi­do­ro­wy, maje­ra­nek i gotu­je­my jesz­cze przez kil­ka­na­ście minut.

Fasolka po bretońsku

Potra­wę dopra­wia­my do sma­ku pie­przem, przy­pra­wą Mag­gi i ewen­tu­al­nie solą lub warzyw­kiem. Przy­pra­wy do zup może­my nawa­lić dość spo­ro — przy­jem­nie pod­kre­śla smak fasoli.

Tak jak napi­sa­łem na wstę­pie, potra­wa naj­lep­sza jest na dru­gi dzień (i póź­niej), jak nacią­gnie wszyst­kich sma­ków. Fasol­ka po bre­toń­sku z pro­por­cji powy­żej powin­na wystar­czyć na ok. 8–10 por­cji, czy­li na jakieś 4 obia­dy dla 2 osób. Smacznego 🙂

Napisano w Warzywa i Owoce, Wieprzowina Tagi: , ,
One comment on “Fasolka po bretońsku
  1. Oj, to praw­da. Na dru­gi, trze­ci dzień fasol­ka jest naj­lep­sza. Choć i od razu po ugo­to­wa­niu nie umiem sobie odmówić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.